#rosja #podroze…

1 lutego 2021
#rosja #podroze

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest trafić do miasta, które jeszcze kilka lat temu było praktycznie zamknięte? Jakiś czas temu miałem okazję przespacerować się po Bałtyjsku, enigmatycznym strażniku rosyjskiej części Mierzei Wiślanej, który długo był wyłączony z ruchu turystycznego. Teoretycznie do dzisiaj jest, bo wymóg posiadania zgody na wjazd od FSB nie został zniesiony żadnym znanym dokumentem, ale praktyka jest inna. Zresztą opowiem o niej na końcu. Niemniej, gdybyście chcieli się tam wybrać, to dla świętego spokoju zawsze polecam skontaktować się z administracją. I nie z informacją turystyczną, bo oni o niczym nie wiedzą xD

Miasto wywarło na mnie niesamowite wrażenie, bo pomimo istnienia kilku wielkich blokowisk jest praktycznie puste. Serio, gdybym miał dopasować na szybko jedno skojarzenie do Bałtyjska, to będzie to pustka. A przecież mieszka tam ponad 30 000 osób, a my wcale nie byliśmy jedynymi turystami w ten chłodny majowy dzień, bo oprócz nas trafiła się jeszcze jakiś ekipa z Zachodu i jeśli mnie pamięć nie myli, to nawet Chinka.

Mimo to coś w klimacie miasta krzyczało o jego niezwykłym statusie. Może bezpańskie psy na ulicach? W Kaliningradzie pozbyto się ich przed Mundialem (nie chcę wnikać jak). Może zupełnie pusta plaża szersza od tych znanych z Kołobrzegu czy Sopotu? Albo pewien charakterystyczny stan zapomnienia, sprawiający że parki leśne zaczynają żyć własnym życiem, a betonowe osiedla po prostu trwają?

Nawiasem mówiąc Bałtyjsk wcale nie jest pozbawiony klasycznych atrakcji. Miasto ma naprawdę ciekawą historyczną część (bardzo nadszarpniętą zębem czasu) i wspomniane już przepiękne plaże, które moim zdaniem biją na głowę okoliczne kurorty w Zielenogradsku i Świetłogorsku. Nie wiem czy Rosjanie postanowią kiedyś przekształcić Bałtyjsk w miejscowość wypoczynkową, bo jest to jednak miejsce o sporym znaczeniu strategicznym, ale przecież kiedyś taką rolę pełniła cała eksklawa, która dzisiaj jest otwarta na turystów posiadających „zaledwie” e-wizę. Jeśli się na to zdecydują, to turystyka bałtycka zyska perełkę nieporównywalną z żadnym innym miejscem.

Jeśli chcielibyście poczytać więcej, to zapraszam tutaj: https://www.wykop.pl/link/5932293/baltyjsk-kurort-ktorego-nie-ma-zakazane-miasto-nad-baltykiem/

No dobra, a jak jest z tą legalnością wjazdu obcokrajowców do Bałtyjska? Teoretycznie żeby wjechać do miasta potrzeba pisemnej zgody FSB. W praktyce jednak od lat nie ma żadnych informacji ani aktualizacji na ten temat. Jeden z polskich podróżników poszedł do odpowiedniego urzędu w Kaliningradzie, w którym powiedziano mu, że papierka nie trzeba. No i nie trzeba żeby wjechać, ale trzeba żeby… przenocować w mieście. Nie jest to jakiś wielki problem, bo 6 godzin wystarczy na legalną część Bałtyjska. Jako że wyjazd do obwodu organizowaliśmy trochę na wariackich papierach, to uznaliśmy, że zagramy prosto. Wsiądziemy do odpowiedniego autobusu i jeśli ktoś nam zwróci uwagę bądź zatrzyma nas na rogatkach miastach to grzecznie przeprosimy i wrócimy do Kaliningradu. Ale nic takiego nie spotkało nas ani na dworcu, ani w autobusie, ani nawet ze strony wojska tłumnie maszerującego po ulicach Bałtyjska w toku przygotowań do parady z okazji Dnia Zwycięstwa. Zamiast tego we wszystkich otwartych placówkach muzealnych i knajpach byliśmy mile widziani, a w mieście znajdowały się informacje dla turystów przyjeżdżających podczas Mundialu. Wygląda na to, że właśnie z okazji czempionatu Bałtyjsk został ostatecznie otworzony. Żeby było zabawniej, jeden z rosyjskich blogerów znalazł odpowiednie rozporządzenie „blokujące” Bałtyjsk, w którym znajduje się jednak zapis o tym, że na terenach zamkniętych obcokrajowcy mogą legalnie poruszać się po drogach. Czyżby zatem do Bałtyjska można było wjechać pod warunkiem trzymania się głównych ulic? W zasadzie tak robiliśmy…

#zapiskieuropejskie -> tag, na którym wrzucam ciekawostki z podróży po Europie

#podrozujzwykopem #gruparatowaniapoziomu #baltyk #morze #kaliningrad #europa

No Comments

Comments are closed.